O wsi wielkopolskiej -> Pożywienie chłopskie

 

 

 

 

Pożywienie w rodzinach chłopskich było niemal we wszystkich okolicach Wielkopolski jednakowe.

Jego podstawę stanowiły ziemniaki (pyry). Aż strach pomyśleć, jak nędznie chłopi musieli się odżywiać w XVIII wieku i wcześniej, zanim warzywo to trafiło do Polski. W obecnej postaci i na masową skalę zaczęto je hodować i jeść dopiero z początkiem XIX wieku.

 

W rodzinach chłopskich, siedzących na swoim, zimą jadano: na śniadanie polewkę i ziemniaki, na obiad dwa wybrane dania  najczęściej z kapusty, ziemniaków, kaszy lub grochu ugotowane na gęsto. Na podwieczorek (5-6 po południu) chleb z serem, na kolację (8-9 wieczorem)  żur z ziemniakami. W okolicach Rawicza i Jutrosina na śniadanie podawano polewkę z maślanki zaprawionej mąką i chlebem. Obiad składał się tu z dwóch wybranych dań: kapusty ze słoniną, grochem lub ziemniakami, klusek żytnich, jęczmiennych lub pszennych, pęczaku, jagieł, marchwi, czy wreszcie brukwi.

Służba dworska, będąca na pańskim stole, otrzymywała najczęściej na wyżywienie dwa bochenki chleba żarnowego tygodniowo i dwie kaski sera lub kwaterkę masła. Oprócz tego obiad i kolację, na które składały się ziemniaki i kwaśna kapusta, rzadziej kasza, pęczak lub groch. W okresie zimy czeladź otrzymywała ciepłe  pierwsze śniadanie (polewka i ziemniaki).

W okresie kryzysu żywnościowego wiosną 1847 r. biedota żywiła się jarmużem, ospą (mielone, nieoczyszczone zboże - inaczej śruta) i rzadko kiedy papką z mąki lub kaszy z solą. Nawet pruscy urzędnicy przyznawali, że w ten sposób odżywiani ludzie nie mieli sił do pracy i oczywiście źle pracowali.

 

Tak opisywano odżywianie się wielkopolskich komorników:

Pokarm dzienny jest żur, polewka, ziemniaki i kapusta kiszona, kasza lub kluski. Tylko w święta chleb jest u nich rzadkim gościem, tylko na wielkich godach, przy chrzcinach i weselach, na stole zawita; dlatego też kobiety piec go zapomniały. Na mięso nie ma etatu w rozchodach wiejskiego wyrobnika, czasami na okrasę, lecz i to wtenczas, gdy spienięży żywy przychówek z trzody i drobiu. Zresztą - co może, gębie ujmie i obraca na oporządzenie siebie i rodziny.

„Ziemianin” R. XI, 1853, s.57

 

W 1861 roku w okolicach Mosiny, Stęszewa i Grodziska gospodarz, choćby i najzamożniejszy, jadł ze wspólnej miski ze swoją czeladzią. Od Wielkanocy jedzono na śniadanie gotowane kartofle z gzikiem (twaróg rozrobiony mlekiem lub wodą), które żony przynosiły mężom o 6 rano na pole w dzbankach lub dwojakach. Od Matki Boskiej Siewnej (8 września) następuje polewka z ziemniakami. Od św. Marcina (11 listopada) do Wielkanocy jedzono groch z kwaśną kapustą i tartymi ziemniakami. Mięso nader rzadko pokazywało się na stole.

 

Było to, jak widzimy, pożywienie proste i mało urozmaicone, ale typowe i charakterystyczne dla chłopów wielkopolskich w XIX wieku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródła:

 

1.  Oskar Kolberg Lud; jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce; Wielkie Księstwo PoznańskieSer.9 Cz.1

2.  „Dzieje wsi wielkopolskiej” pod red. Władysława Rusińskiego, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1959

Copyright © 2009-2017 by Liliana Molenda

Powrót do góry

Projekt i realizacja: Liliana Molenda