Dzieje rodu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niniejsza historia jest efektem kilkuletniej pracy i ma charakter genealogiczny. Oparta została wyłącznie na faktach: aktach metrykalnych i innych dokumentach pozyskanych z parafii i USC, domowych archiwów rodzinnych, archiwów państwowych oraz kościelnych. Jest rezultatem pracy nie tylko naszej, lecz wielu życzliwych i zaangażowanych ludzi, którym w tym miejscu serdecznie dziękujemy - oni wiedzą o kogo chodzi :-) Zawiera jedynie dane podstawowe. Szczegóły: daty, fotografie, dokumenty, dokładne wypisy aktów, bądź ich kopie oddaliśmy do dyspozycji rodziny w zakładce Nasza genealogia.

Opracowanie ma charakter otwarty, ponieważ - jak to zwykle bywa w genealogii - ciągle wychodzą na światło dzienne nowe fakty, dołączają nowi członkowie rodziny. Nie zdziwcie się zatem, że wraz z biegiem czasu poniższy tekst będzie się zmieniał - będziemy go na bieżąco uzupełniać.

A teraz… Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z dziejami rodu Molendów.

 

Gdzie są nasze korzenie?

Otóż Molendowie pochodzą z Wielkopolski. Byli chłopami z dziada pradziada. Nasz najwcześniejszy przodek to Jan Molenda - chłop siedzący na niewielkim kawałku ziemi, urodzony około 1759 r. Na początku XIX wieku mieszkał wraz z żoną Franciszką pod Poznaniem, na ziemiach znajdujących się pod pruskim zaborem. Wiemy o nim i jego żonie niewiele. W styczniu 1813 r. „nagle” pojawiają się wraz z dziećmi w Junikowie pod Poznaniem, gdzie odnajdujemy ich po raz pierwszy jako chrzestnych w aktach mieszkańców wsi. Jan jest wtedy włodarzem (łac. villicus). Nie odnaleźliśmy jeszcze aktów chrztu czy małżeństwa jego i Franciszki, nie wiemy też, skąd przybyli. Około 1815 roku przenoszą się do Komornik, gdzie Jan jest chałupnikiem (łac. tugurinus).

Jan i Franciszka posiadali co najmniej czwórkę (a prawdopodobnie więcej) dzieci: Reginę, Andrzeja, Mariannę i Jakuba. Regina urodziła się jeszcze w XVIII w., najpewniej w latach 90-tych. Jej aktu urodzenia również nie udało się nam odnaleźć: nie ma go w księgach parafii rzymskokatolickiej Komorniki.

 

Dzieci Jana

 

W 1817 r. we wsi Komorniki pod Poznaniem po raz pierwszy odnajdujemy akt bezpośrednio dotyczący Jana Molendy, kiedy to rodzi mu się najmłodszy syn, Jakub. Niedługo potem Jan z Franciszką i dziećmi przenoszą się do pobliskiego Kotowa.

Ich córka Regina wychodzi w Komornikach za Izydora Aniołę, najpierw półkmiecia (gospodarz na połowie łana), pasterza bydła, następnie parobka i komornika. Początkowo osiadają w Fabianowie – wsi rodzinnej Izydora, zamieszkałej przez Aniołów co najmniej od początków XVIII wieku. Gospodarują tam do ok. 1824 r. Trzy lata później spotykamy ich już we wsi Rudnicze, przebywają też przejściowo w Junikowie (dziś dzielnicy Poznania). Z racji zmian w ich sytuacji ekonomicznej i, być może, statusu Izydora, często zmieniają miejsce zamieszkania, lecz cały czas w ramach klucza komornickiego. Mają co najmniej siódemkę dzieci: Mariannę, Wojciecha, Józefę, Wiktorię, Stanisława, Adama i Macieja. Marianna umiera w wieku 19 lat na „nieznaną chorobę”, a Wojciech, Wiktoria i Stanisław - w dzieciństwie… Rodzina Reginy szybko znika z parafii Komorniki, ostatni jej ślad pochodzi z 1836 r.

Przenoszą się do Swarzędza. W 1852 r. Regina umiera tam na cholerę, o czym zawiadamia jej mąż, Izydor. Ich najstarsza córka Józefa poślubia Marcina Jarkę. Doczekują się trójki dzieci: Leona, Marcina i Małgorzaty, lecz pierwsza dwójka nie doczekuje wieku dorosłego. Mąż Józefy również wcześnie umiera, a wdowa po ok. 7 miesiącach wychodzi ponownie za mąż, tym razem za Andrzeja Stasińskiego. Józefa jest też chrzestną kilkorga dzieci swoich braci. Jej młodszy brat Adam - wyrobnik (później rybak), żeni się z Marianną Matelską, z którą doczekuje się dzieci: Wawrzyna, Józefa, Michała, Adama, Stanisława i Marianny. Józef i Adam-syn umierają w dzieciństwie. Wszystkie dzieci Adama w swoich aktach chrztu otrzymują nazwisko Anioł.

Synowie Adama są, jak ojciec, rybakami. Pierworodny Wawrzyn żeni się w USC Jerzykowo z Józefą Wachowiak, następnie ich rodzina przeprowadza się do Tuczna k/Dębogóry. Tam rodzą się ich dzieci: Józef, Marianna, Bolesław, Walenty, Helena, Jan i Franciszek. Ten ostatni, zgodnie z tradycją rodzinną - rybak, żeni się w Poznaniu z Józefą Sikorą. Znamy tylko jedno ich dziecko: Halinę. Franciszek i Józefa pochowani są na poznańskim Miłostowie. Wszystkie dzieci Wawrzyna i Józefy w swoich aktach urodzenia otrzymują nazwisko Anioła.

Michał zaś poślubia Balbinę Ziętek. Ich dzieci to imiennik ojca Michał, który umiera jako dziecko, Marianna (później zamężna Szandro) oraz Jan, który umiera w wieku 2 lat w szpitalu dziecięcym św. Józefa w Poznaniu. Brat Michała, Stanisław, żeni się z Władysławą Ciesielską. Doczekują się następujących dzieci: Marianny, Kazimierza, Antoniego, Franciszka, Piotra, Franciszka (drugiego) i Maksymiliana. Marianna umiera mając 9 lat, Antoni jako 6-latek, Franciszek w wieku 8 miesięcy na gruźlicę płuc oraz jelit, Piotr - mając 9 lat, Maksymilian - 2.

Siostra Wawrzyna, Michała i Stanisława - Marianna wychodzi za Wawrzyńca Kijaka. Zaledwie kilka miesięcy po ślubie wyjeżdżają za chlebem do Chicago, lecz po paru latach (ok. 3) wracają do Swarzędza. Mają sześcioro dzieci: Konstancję, Adama, Mariannę, Helenę, Floriana i Łucję. Adam, Marianna i Florian umierają w dzieciństwie. Helena wychodzi za stolarza Kazimierza Skweresa, a w sierpniu 1939 r. umiera tragicznie. Ich matka Marianna doczekuje słusznego wieku 84 lat.

Syn Adama, Michał, umiera w wieku 43 lat na suchoty. Jego córka, Marianna Szandro zmarła w 1990 r. w Swarzędzu. Natomiast żona Stanisława, Władysława - w czasie II wojny światowej.

Adam Anioła vel Anioł, rybak oraz właściciel domu, umiera w 1900 r. na nieznaną chorobę. Ma 68 lat. Natomiast o jego bracie Macieju - najmłodszym synu Izydora i Reginy, wiemy na razie niewiele. Był chrzestnym Adama i Michała, swoich bratanków, a w 1868 r. mieszkał i pracował w osadzie Świętojański Młyn (par. św. Jana w dzisiejszym Poznaniu). Trzy lata później żeni się w powyższej parafii z Marianną Łysiak. Ich potomków jeszcze nie znamy.

Najwięcej informacji posiadamy o Andrzeju, który jest moim praprapradziadkiem. Rodzi się około 1806 r. w nieznanym nam, niestety, miejscu. W 1826 r. ma dwadzieścia lat i bierze ślub w Komornikach ze starszą od siebie o około 16 lat wdową, Apolonią Jędraszak z Kotowa (dziś: Poznań), wcześniej żoną Jana Płotkowiaka. Apolonia,  urodzona w Siernikach (par. Głuchowo), wyszła za swego zmarłego męża w rodzinnej parafii, lecz zaraz po ślubie małżonkowie przenieśli się do Kotowa, gdzie Jan mieszkał. Wiemy, że z pierwszego małżeństwa miała ona piątkę dzieci, z czego dwoje zmarło. Po śmierci męża Apolonia została sama na gospodarstwie i potrzebowała silnego, zdrowego mężczyzny, aby zapewnił jej i synom utrzymanie. Takie były wtedy realia. Dla Andrzeja jest to swego rodzaju awans społeczny: ze zwykłego komornika staje się gospodarzem.

Nie mają wspólnych dzieci. Osiem lat później Apolonia umiera na zapalenie płuc.

O Mariannie na chwilę obecną nie wiemy nic, poza tym, że w 1830 r. zostaje chrzestną synka swojej siostry Reginy - Stanisława. Nie jest wtedy mężatką, pracuje i mieszka w Wildzie (dziś dzielnica Poznania). Trzy lata później jest już mieszkanką Fabianowa i nadal panną.

Najmłodszy syn Jana i Franciszki, Jakub - komornik - mieszka podobnie jak Andrzej w Kotowie. W 1839 r. żeni się z Marianną Stróżyk, służącą w tej samej wsi. Dwa dni po ślubie swego najmłodszego syna umiera nieoczekiwanie nestor rodu - Jan - „z powodu paraliżu” (mógł to być wylew). Jego żona, Franciszka zostaje wdową i zamieszkuje prawdopodobnie u syna Andrzeja, w Strykowie. Jakub i Marianna mają dziewięcioro potomków: Katarzynę, Walentego, Michała, Barbarę, Wojciecha, Jana (pierwszego), Jana (drugiego), Agnieszkę i Stanisława. Spośród nich Barbara, Wojciech, Janowie i Stanisław umierają w dzieciństwie.

 

Potomkowie Jakuba, syna Jana

 

Jakub z żoną Marianną ciągle mieszka w Kotowie pod Poznaniem. Ich najstarsza córka Katarzyna znajduje pracę w Górczynie (dziś: Poznań) i tam właśnie wychodzi za Wojciecha Frąckowiaka, syna Jana i Agnieszki z Drzewickich. Świadkiem na ślubie jest jej ojciec, Jakub. Górczyn należał w tym czasie do parafii św. Marcina w Poznaniu. W 1866 roku, wkrótce po urodzeniu ich pierwszego dziecka - Marianny, wybucha w parafii Komorniki epidemia cholery, która pochłania wiele ofiar. Wśród nich jest też Jakub: umiera w wieku 49 lat. Jego żona Marianna umrze dopiero w 1902 roku, dożywszy 80 lat.

Katarzynie i Wojciechowi rodzi się w Górczynie jeszcze sześcioro dzieci: Agnieszka, bliźniaki Michał (pierwszy) i Marcin, Józef i kolejne bliźnięta: Marianna (druga) i Michał (drugi). Obydwie Marianny oraz pierwszy Michał umierają jako dzieci. Niestety, nieoczekiwanie i młodo umiera Wojciech w wieku 39 lat, prawdopodobnie na zawal serca - Katarzyna zostaje sama z gromadką małych dzieci. Przypuszczamy, że w chwili śmierci Wojciecha nie żyje pierwsza czwórka ich dzieci, choć znaleźliśmy tylko zgon Michała. Jednak na akcie zgonu ich ojca Wojciecha jest notatka tylko o trójce żyjących dzieci. Owdowiała Katarzyna nie wychodzi od razu za mąż, pracuje zarobkowo jako robotnica dniówkowa. Na krok ten decyduje się dopiero po śmierci córki Marianny (z bliźniąt). Wśród żywych pozostaje więc tylko dwójka dzieci z Wojciechem Frąckowiakiem: Józef i Michał. Wybrankiem Katarzyny zostaje o dwanaście lat młodszy Andrzej Pospieszny. Trzy lata później rodzi im się syn Wojciech. Mieszkają we wsi Górczyn, gdzie Andrzej jest chałupnikiem, czyli bezrolnym chłopem, właścicielem/dzierżawcą domu z niewielkim ogrodem. Syn Katarzyny z pierwszego małżeństwa, Józef Frąckowiak, poślubia Katarzynę Niemczewską. Następnie przenosi się do Garaszewa, skąd pochodzi jego żona. Tam rodzą się ich dzieci: Franciszek, Katarzyna, Józefa, Stanisław i Józef. Franciszek zostanie w latach 70-tych XX w. pochowany na Junikowie, a Józef na Miłostowie. Natomiast brat Józefa, Michał, żeni się w Modrzu z Magdaleną Bródką z Małego Srocka. Przez dwa miesiące przebywa w Westfalii w miejscowościach: Horsthausen k/Herne oraz Baukau (dziś: Herne), prawdopodobnie wyjeżdża tam do pracy. W latach 1915-18 zostaje powołany do wojska pruskiego. Doczekuje się wraz z żoną dzieci: Marianny, Franciszka, Zofii i Wiktorii. Marianna umiera w wieku 24 lat. Ich córka Zofia wychodzi za Stanisława Rajkowskiego, pochowani zostaną na górczyńskim cmentarzu. Michał mieszka wraz z rodziną u matki, aż do swojej śmierci w 1922 r. Natomiast syn Katarzyny z drugiego małżeństwa, Wojciech Pospieszny, z zawodu murarz, w latach 1901-03 odbywa obowiązkową służbę w pruskiej armii. W 1906 r. wymeldowuje się z domu rodziców. W 1919 r., po powrocie z wojska, ponownie się tam zameldowuje. W 1924 r. poślubia w Poznaniu Wiktorię Marcak. Zaraz potem wyjeżdżają do Zgierza k/Łodzi, w strony rodzinne żony. Matka Wojciecha - Katarzyna przeżyje swojego drugiego męża i doczeka słusznego wieku 91 lat.

Tymczasem brat Katarzyny, Walenty, żeni się z Marianną Czałnecką. Po ślubie mieszkają w Kotowie, potem Fabianowie. Od lat 80-tych XIX w. przebywają na Pomorzu, w okolicach miasta Resko (Święciechowo i Ługowina). Następnie przenoszą się do Prus Zachodnich - do Grodziska pow. Człuchów. Stamtąd w 1907 r. przyjeżdżają do Poznania, by zamieszkać na Górczynie. Dochowują się szóstki dzieci: Marianny (pierwszej), Katarzyny, Wincentego i Jana, Marianny (drugiej) i Agnieszki, z tego Marianna (pierwsza) umiera jako dziecko. Jan żeni się w 1909 r. z Martą Kuchenbecker, Marianna umiera w 1922 r. w Poznaniu. O Wincentym, Katarzynie i Agnieszce nie mamy informacji. Marianna z d. Czałnecka umiera w 1910 r. w Poznaniu. W wieku 84 lat Walenty żeni się ponownie - z Jadwigą Drajerczak, młodszą od siebie o czterdzieści jeden lat. Cztery lata później umiera.

Trzecie dziecko Jakuba - Michał, żeni się w Górczynie z Michaliną Szymańską. Pierwszy ich syn, Marcin, rodzi się w Kotowie, zaś pozostałe dzieci: Walenty, Michał, Magdalena, Ignacy, Franciszek, Marianna, Agnieszka, Antonina i Józefa - w Górczynie, gdzie ich rodzice zamieszkują na stałe. Los ich nie szczędzi: Marcin, Walenty, Michał, Magdalena i Józefa umierają jako dzieci. Ignacy żeni się w Konarzewie (ówczesne USC) z Katarzyną Przybylską, z którą ma pięcioro dzieci: Irenę, Kazimierza, Mariannę, Salomeę i Krystynę.  W latach 1906-08, jeszcze jako kawaler, odbywa obowiązkową służbę w wojsku pruskim w Halberstadt (Niemcy) - w 27 Pułku Piechoty. W okresie I wojny światowej (sierpień 1914-grudzień 1918) ponownie zmobilizowany. Prawdopodobnie to on otrzymuje mieszkanie po rodzicach przy ul. Knapowskiego 9. Pochowany zostanie na górczyńskim cmentarzu. Jego najstarsza córka Irena dwukrotnie wychodzi za mąż: za Edmunda Stańko, a następnie Władysława Ludwiczaka. O reszcie dzieci nie mamy informacji. Natomiast brat Ignacego, Franciszek, służbę w pruskim wojsku odbywa w latach 1910-12 w Prusach Zachodnich - w Przęsławku koło Kwidzyna (64 Pułk Piechoty). Żeni się z Marią Kaczmarek i ma z nią czwórkę dzieci: Edmunda, Weronikę, Władysława i Romana. W 1916 r. ponownie powołany do wojska pruskiego (I wojna światowa). Zaciąga się do Armii Hallera, a do Poznania wraca na stałe w 1920 r. Pracuje odtąd jako robotnik kolejowy. Pochowany zostanie wraz z żoną na Junikowie w Poznaniu. Ich córka Weronika wychodzi za Stefana Gołembowskiego, kelnera. Oboje zostaną pochowani w Poznaniu: Weronika na zabytkowym cmentarzu jeżyckim, Stefan na Junikowie. Natomiast siostra Franciszka - Marianna - poślubia Jana Żytkowiaka, strażnika celnego. Po ślubie wyjeżdżają do Nowej Silnej pow. Międzychód, gdzie Jan pracuje na ówczesnej granicy polsko-niemieckiej. Po 9 latach wracają jednak do Poznania. Rodzą im się dzieci: Halina Maria, Kornelia Wiktoria i Władysława Ewa. Marianna (Maria) i Jan Żytkowiakowie pochowani zostaną na górczyńskim cmentarzu. Siostra Marianny - Agnieszka, wychodzi za Jana Kaczmarka, powstańca wielkopolskiego. Zamieszkują we własnym mieszkaniu przy ul. Kotłowej. Ich dzieci: Aniela Maria, Jadwiga i Stefania rodzą się w Poznaniu. Agnieszka i Jan Kaczmarkowie również pochowani zostaną na Górczynie. Natomiast najmłodsza z rodzeństwa - Antonina, poślubia Franciszka Deliktę - ślusarza. Doczekują się dzieci: Kazimiery, Moniki, Zenona, Haliny i Bożeny Marii. Ich dziadek, Michał Molenda, umiera w 1919 r. Żona, Michalina z d. Szymańska przeżywa go o 19 lat.

Najmłodsze dziecko Jakuba - Agnieszka, wychodzi za Walentego Ignaszczaka, syna Michała i Marianny z d. Nowak z Ławicy (dziś Poznań) i całe życie mieszka w Kotowie. Doczekują się jedenaściorga potomków: Andrzeja, Marianny, Agnieszki, Walentego, Józefa, Józefy, Stanisława, Franciszka (pierwszego), Franciszka (drugiego), Wojciecha i Antoniny, z tego Józefa i Franciszek (pierwszy) umierają w dzieciństwie. Podobnie jak brat Agnieszki, Michał, przez kilka lat przebywają na Pomorzu, w miejscowościach Choszczno i Wardyń. Ich syn Andrzej poślubia Wiktorię Magdziak. Rodzi im się siódemka dzieci: Władysław, Kazimiera, Wiktor, Joanna, Cecylia, Władysława i Jerzy. Z tego Kazimiera, Wiktor i Władysława umierają jako dzieci. Cecylia wyjdzie za Józefa Wojciechowskiego. W 1904 r. Andrzej wraz z żoną przeprowadza się z Kotowa do Poznania. W 1914 r. wyjeżdżają do pracy w Dortmundzie i Mühlheim an der Ruhr w Westfalii, lecz jeszcze w tym samym roku wracają do Poznania. Podczas I wojny światowej Andrzej wcielony zostaje do pruskiego 50 Pułku Piechoty (lipiec 1915-październik 1918). Andrzej umrze w 1950 r. i pochowany zostanie na poznańskim Górczynie. Jego siostra Maria (Marianna) wychodzi w 1900 r. za Jana Mazurkiewicza z Dąbrówki Kościelnej. Mają dziewięcioro dzieci: Franciszkę, Helenę, Walentego, Wiktorię, Ludwika, Stanisława, Władysława, Mariannę i Czesława. Najstarsza Franciszka wychodzi za Eustachego Koronowskiego, później pochowanego na cmentarzu na Junikowie. Stanisław żeni się ze swoją kuzynką, Joanną Ignaszczak, również później pochowaną na Junikowie. Ich syn, Zbigniew, traci życie mając niewiele ponad roczek. Władysław umrze w wieku 74 lat, jego grób znajduje się na Górczynie. Czesław ożeni się z Janiną Kowalską. Agnieszka w 1911 roku poślubia Jana Jezierskiego, pochowana zostanie na Górczynie wraz z synem, również Janem i synową Haliną. Starszy syn Jana i Agnieszki Jezierskich, Aleksander, również pochowany jest na tym cmentarzu. Brat Agnieszki, Walenty, żeni się z Antoniną Paciorkowską, córką Józefa i Katarzyny z Płotków. Kolejny brat, Józef, poślubia Antoninę Dehmel ze Starołęki, córkę Antoniego i Katarzyny z d. Jankowiak. Pochodzi ona ze starej, bamberskiej rodziny o długich tradycjach. Mają pięcioro dzieci: Antoniego, Stanisławę, Kazimierę, Zygmunta i Agnieszkę. Pochowani zostaną na Starołęce w Poznaniu. Natomiast Stanisław żeni się z siostrą swej bratowej, Rozalią Dehmel, zamieszkują w Małej Starołęce (dziś: Poznań), następnie przenoszą się do Targowej Górki. Znamy dwójkę ich dzieci: Stanisława i Janinę. Stanisław (syn) żeni się z Marią i zamieszkuje w Choszcznie, gdzie pochowany jest wraz żoną na miejscowym cmentarzu komunalnym. Kolejne z dzieci, Franciszek żeni się z Katarzyną Kujawą, Mają dzieci: Zygmunta, Irenę i Zofię. Jego kolejną żoną jest Katarzyna Nowacka. Franciszek jest powstańcem wielkopolskim. Umrze w 1982 r. i pochowany zostanie na Junikowie. Wojciech żeni się w 1923 r. z Marianną Fabiś. Jego siostra Antonina wychodzi za Stefana Kąkolewskiego. Doczekują się dzieci: Stanisława, Stefana, Marty, Heleny i Teresy. Przez kilka lat przebywają za chlebem we Francji (Grugies i Gauchy), następnie wracają do kraju. Stefan pochowany zostanie na Junikowie.

Szczegóły migracji linii Jakuba Molendy zawarte zostały w zakładce MIGRACJE i EMIGRACJE.

 

Dalsze losy Andrzeja

 

Po śmierci żony Andrzej opuszcza Kotowo i zamieszkuje w Strykowie pod Stęszewem. Porzuca na zawsze rodzinną parafię pw. św. Andrzeja Apostoła w Komornikach, zamieniając ją na kościół pw. św. Idziego w Modrzu. Nic nie wiemy o powodach, dla których opuszcza gospodarstwo i dzieci zmarłej żony. Najstarszy syn Apolonii, a pasierb Andrzeja - Andrzej Płotkowiak miał już wtedy 18 lat. Być może miało to związek z uwłaszczeniem, które nastąpiło w 1831 r. w dobrach klucza komornickiego1, do którego należało i Kotowo. Może Andrzej nie miał środków na wykupienie ziemi lub należał do tych chłopów, siedzących na niewielkich gospodarstwach, których uwłaszczenie nie objęło? Prawdopodobne jest również, że gospodarstwo miał objąć po uzyskaniu pełnoletności Andrzej Płotkowiak, pasierb Andrzeja. Wcześniej została zniesiona pańszczyzna i chłopi mogli swobodnie przemieszczać się bez zgody pana. Tę możliwość wykorzystuje teraz Andrzej, znajdując zatrudnienie jako parobek w Strykowie, wsi należącej wtedy do Franciszka Skaławskiego i jego żony, Marianny z Krzyżańskich.

W 1837 roku Andrzej żeni się z Katarzyną Wywias (moją prapraprababcią), która dopiero co skończyła dwadzieścia lat. Katarzyna jest najstarszą córką chałupnika, a Andrzej od tej pory określany jest w aktach jako  właściciel (łac. proprietarius). W Strykowie rodzą się kolejno ich dzieci: Tomasz, Idzi (mój prapradziadek), Małgorzata i Barbara. Najmłodsza Barbara umiera na nieznaną chorobę mając niespełna miesiąc. Rodzina Wywiasów była raczej słabego zdrowia, a liczne rodzeństwo Katarzyny umierało, rzadko dożywając trzydziestu lat. Również sama Katarzyna prawdopodobnie była wątła i chorowita. Umiera, mając dwadzieścia dziewięć lat, „z powodu wysokiej gorączki”. Pozostawia Andrzeja z dwoma synami oraz maleńką Małgorzatą...

Trudno się zatem dziwić, że za niecałe trzy miesiące Andrzej żeni się po raz trzeci, tym razem z Katarzyną Jankowską pochodzącą z pobliskiego Wronczyna. Tak szybkie zawarcie kolejnego małżeństwa było wtedy na porządku dziennym: nie obowiązywał długi okres żałoby - niezależnie, czy chodziło o kobietę, czy mężczyznę. Życie zmuszało do zapewnienia dzieciom matki lub ojca. Było to nie tylko w interesie chłopów, ale również właścicieli ziemskich, u których służyli.

Kolejna żona Andrzeja jest rówieśniczką poprzedniej, niecały miesiąc od niej starszą. To ona wychowuje wraz z własnymi dziećmi swych pasierbów: Tomasza oraz Idziego.

 

Dzieci Andrzeja, syna Jana

 

Andrzej mieszka w Strykowie z dziećmi z poprzedniego małżeństwa i nowo poślubioną żoną. W 1852 r. umiera jego córka, niespełna dziewięcioletnia Małgorzata „na ból w klatce piersiowej”. Z podrastających synów Andrzej ma już wyrękę.

Tymczasem trzecia żona rodzi mu dwójkę kolejnych dzieci: Jana i Mariannę. Ze wszystkich małżeństw ma zatem ich czwórkę.

Pamiętacie matkę Andrzeja, Franciszkę? Opuszcza ona Kotowo po śmierci męża i zamieszkuje w pobliżu Strykowa - w Sapowicach. W 1858 r. umiera w sędziwym wieku „z powodu starości”, a o jej śmierci zawiadamiają synowie (łac. a filiis - przez synów), zapewne Andrzej i Jakub.

Jest 1860 rok. Najstarszy syn Andrzeja i Katarzyny Wywias, Tomasz Molenda, żeni się z młodziutką Franciszką Linke, córką Ferdynanda i Konstancji ze Spieczyńskich, którzy to niedawno przybyli do Strykowa ze wsi Śniaty w parafii Wilkowo Polskie. Wkrótce młodym małżonkom rodzi się pierwsze dziecko - Barbara.

W 1863 roku umiera Andrzej „z powodu bólu brzucha”. W chwili śmierci zostaje określony w akcie jako komornik. Drugi syn Andrzeja - Idzi, parobek - w 1865 r. żeni się z moją praprababcią, służącą Elżbietą Torską. Są rówieśnikami, znali się na pewno „od zawsze”, oboje urodzeni i mieszkający od dzieciństwa w parafii Modrze. Jednym ze świadków na ich weselu jest wuj Elżbiety - Maciej Torski. Elżbieta ma już wtedy rocznego synka z nieślubnego związku z nieznanym ojcem - Karola Torskiego. Idzi przyjmuje go i wychowuje, aż do jego pełnoletniości razem z własnymi dziećmi.

Natomiast Jan, syn Andrzeja z ostatniego małżeństwa z Katarzyną Jankowską, poślubia w 1873 r. w Stęszewie Jadwigę Ratajszczak. Jednym ze świadków na ich ślubie jest Idzi Molenda ze Strykowa, przyrodni brat Jana. Jan jest parobkiem, a Jadwiga - służącą. Mieszkają w Dębnie pod Stęszewem, pracując na miejscowym folwarku. Rodzi im się siedmioro dzieci: Magdalena, Józefa, Andrzej, Ludwik, Wiktoria, Marianna i Jan, z czego Wiktoria i Marianna umierają w dzieciństwie. Wszyscy rodzą się w Dębnie, do którego przeprowadzają się w 1892 lub 1893 roku, tylko Jan w Chmielnikach (dziś: Stęszew).

Magdalena wychodzi w Stęszewie za Mikołaja Teschnera. Jeszcze w Chmielnikach rodzi im sie córka Józefa. Z adnotacji na ich akcie ślubu wynika, że mają też syna Walentego, urodzonego w Zajączkowie k/Ostródy. W 1941 r. zawiera on związek małżeński (niestety, nie znamy personaliów żony), co odnotowało USC Oberhausen-Sterkrade. Dalsze losy rodziny Magdaleny nie są nam znane.

O jej siostrze, Józefie, wiemy na razie niewiele: wychodzi za nieznanego nam z imienia stelmacha Mikołajczyka i mieszka w Skrzynkach koło Buku. W chwili śmierci ma 74 lata i jest wdową, pochowana zostanie na cmentarzu w Niepruszewie.

Syn Jana, Andrzej, w 1904 r. przenosi się ze Stęszewa do Poznania, gdzie mieszka i pracuje jako robotnik przez rok. Następnie wyjeżdża do Westfalii, gdzie w Osterfeld (dziś dzielnica Oberhausen) pracuje jako górnik w miejscowej kopalni węgla. W 1909 r. żeni się tam ze służącą Wiktorią Żarną. Doczekują się pięciorga dzieci: Władysława, Marii, Jana, Tadeusza, Zofii. Krótko przebywają też w Sterkrade. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wracają do kraju. Trafiają na Kresy, gdzie właśnie rozpoczęła się akcja osiedlania Polaków. W Borszczowie (dziś: Ukraina) rodzi im się syn Leon. W październiku 1924 r. wracają jednak w rodzinne strony: do Poznania, a miesiąc później do Stęszewa. W Witoblu przychodzi na świat najmłodsza ich córka, Helena. Andrzej i Wiktoria pochowani zostaną na cmentarzu w Stęszewie.

Ludwik umiera w Poznaniu jako czternastolatek, przebywa tam jako uczeń w celu nauki zawodu.

Najmłodszy Jan, robotnik, żeni się z Cecylią Klejdą. Znamy tylko jedną ich córkę, Franciszkę. W 1920 r., po powrocie Jana z wojska, zamieszkują w Poznaniu. Rok później przenoszą się do Mościejewa koło Międzychodu.

Ich matka Jadwiga z d. Ratajszczak umiera w Chmielnikach w 1911 r. Najprawdopodobniej to po jej śmierci owdowiały Jan Molenda wyjeżdża do Westfalii, do syna. Umrze mając dziewięćdziesiąt lat w domu starców w Oberhausen.

Najmłodsze dziecko Andrzeja Molendy - córka Marianna wyjeżdża do pracy w Kawczynie, gdzie pracuje jako robotnica dniówkowa. W 1877 r. poślubia tamj Szczepana Szymaniaka ze Srocka. Szczepan będzie później chrzestnym Marcina Molendy, syna Tomasza i Franciszki z d. Linke. Mają dziewięcioro dzieci: Marię, Michała, Jana, Jadwigę, Szczepana, Katarzynę, Ignacego, Franciszka i Piotra. Pierwsza czwórka rodzi się w Kawczynie, Szczepan w Piechaninie, kolejne dzieci już w Modrzu, ostatni Piotr - w Jeziorkach. Szczepan i Ignacy umierają w. dzieciństwie. Jan żeni się z Franciszką Grygier z Górczyna i ostatecznie zamieszkuje w Poznaniu. Doczekują się szóstki dzieci: Edmunda, Stanisława, Janiny, Teodora, Zygmunta i Mieczysława. Jan pracuje na kolei jako kierownik przetokowy. Po śmierci żony poślubia Barbarę - oboje pochowani zostaną na cmentarzu na Junikowie w Poznaniu. Co dalej działo się z rodziną Marianny - na razie nie wiemy.

Trzecia żona Andrzeja Molendy, Katarzyna z Jankowskich umiera w Strykowie w 1875 r. Przeżywa męża o dwanaście lat.

 

Dzieci Tomasza, syna Andrzeja

 

Tomasz i Franciszka mają dwanaścioro dzieci: Barbarę, Katarzynę, Antoninę, Stanisława, Franciszka, Piotra, Mariannę, Michała, Stanisławę, Stanisława (tak!), Franciszkę i Marcina. Pierwszy Stanisław umiera po kilku miesiącach „na gardło”. Mieszkają cały czas w Strykowie jako rolnicy (łac. agricola), a ok. 1869 roku określani są już w aktach jako robotnicy dniówkowi. Po 1876 r. Tomasz i Franciszka z dziećmi przenoszą się na stałe do Modrza, gdzie mieszkają już do końca życia.

Najstarsza ich córka - Barbara, w 1884 r. wychodzi za mąż za Stanisława Ossesa (Osesa), robotnika ze Szreniawy. Rodzi im się jedenaścioro dzieci: Franciszek, Jan, Andrzej, Marianna, Katarzyna, Stanisław, Ignacy, Franciszek (drugi), Michał, Andrzej (drugi) i Michalina. Niestety wśród żywych pozostają tylko: Jan, Stanisław, Franciszek (drugi) i prawdopodobnie Michalina. O dalszych losach Michaliny nie wiemy nic. Jan żeni się w niemieckim Recklinghausen ze Stanisławą Pietych. Stanisław umrze w wieku siedemdziesięciu lat w Poznaniu, pochowany zostanie wraz z żoną Weroniką na Junikowie. Natomiast Franciszek, z zawodu ślusarz, po powrocie z wojska, mieszka przez ponad dwa lata w Poznaniu. W 1923 r. wyjeżdża do Szopienic pow. Katowice (dziś: dzielnica Katowic). Dwa lata później poślubia w Buku Antoninę Krupkę. Mieszkają w Niepruszewie. Franciszek umrze w Grodzisku Wielkopolskim w tym samym wieku, co jego brat, Stanisław. Ich matka Barbara umrze w 1943 r., pochowana zostanie na poznańskim Miłostowie.

Druga z kolei córka Tomasza - Katarzyna, poślubia w 1893 r. Andrzeja Jezierskiego ze Strykowa. Rodzi im się w Modrzu syn Józef, który - niestety - zaraz umiera. Potem „znikają” nam z oczu, prawdopodobnie zmieniają miejsce zamieszkania.

Antonina, trzecia córka Tomasza i Franciszki, w 1892 r. wychodzi za mąż za Michała Gmerka z Modrza.

Mają ośmioro dzieci: Mariannę, Mariannę (drugą!), Michała, Marcina, Andrzeja, Petronelę, dziego i Szczepana. Pierwsza Marianna umiera po dwóch miesiącach, w dzieciństwie umiera też Marcin, Szczepan i najprawdopodobniej Idzi. Przed 1911 r. przeprowadzają się do Szreniawy, tam właśnie Antonina kończy życie w wieku 50 lat, a jej mąż Michał - w 1951 r. w Ptaszkowie, gdzie jest pochowany.

Dalsze losy dzieci rodziny Gmerków są nam znane aż do czasów współczesnych, dzięki ogromnej pomocy prawnuka Antoniny i Michała - Macieja Gmerka. Powrócimy do nich w rozdziale „Dalsze losy potomków Tomasza i Idziego”.

Syn Tomasza - Piotr żeni się z wdową, Franciszką Szajek. Wyjeżdżają „za chlebem” do Zagłębia Ruhry w Niemczech, rodzą im się tam synowie: Andrzej i Piotr, który umiera wkrótce po powrocie do Dębna k/Stęszewa, oraz córka Maria. Natomiast drugi syn, Antoni, przychodzi na świat już w Dębnie, lecz żyje tylko trzy miesiące.

Po powrocie z Recklinghausen Piotr z rodziną osiedla się we wsi Zielonagóra k\Obrzycka. W 1921 roku przeprowadzają się już na stałe do Chodzieży. Andrzej żeni się w Śremie z Anną Górną, córką Walentego i Marianny z d. Gidaszewskiej. Rodzi im się dwoje dzieci: Zenon, który umiera w wieku 14 lat, oraz Irena. Andrzej Molenda ma niezwykły życiorys: jest żołnierzem I wojny światowej, a następnie powstańcem wielkopolskim (kompania śmigielska), uczestnikiem wojny polsko-sowieckiej, zawodowym podoficerem, który wysłany zostaje do służby na Kresach. Tam zastaje go II wojna światowa. Na szczęście żona i dzieci zdążyły bezpiecznie wrócić do Śremu, w okolicach którego mieszka rodzina Anny. Andrzej zostaje internowany przez władze radzieckie, a następnie jest więziony w obozach: Juchnowo, Kozielsk, Griazowiec. Następnie zaciąga się do wojsk Andersa. We Włoszech bierze udział we wszystkich walkach: od rzeki Sangro, Monte Cassino, Ankonę, aż po Bolonię. Po wojnie trafił do Anglii. Do Polski i rodziny wrócił dopiero w 1964 r. Oboje z żoną oraz dziećmi pochowani zostali na cmentarzu farnym w Śremie. Natomiast siostra Andrzeja, Maria, wychodzi w Chodzieży za Jana Iciachowskiego. Doczekują się dwóch córek: Stefanii i Zofii. Piotr Molenda z Franciszką, ich córka z mężem oraz wnuczki pochowani są w Chodzieży.

Marianna poślubia Idziego Krawczyka w 1896 r. Rodzi im się trójka dzieci: Jan, Ignacy i Apolonia (urodzona po śmierci ojca), która umiera w dzieciństwie. Mąż Marianny - Idzi umiera młodo w 1900 r., zostawiając żonę w ciąży i z dwójką małych dzieci. Jana śmierć spotka w wieku siedemdziesięciu lat w Poznaniu. Pochowany zostanie na cmentarzu junikowskim. Ignacy umrze mając 66 lat, jego grób znajduje się w Modrzu. O dalszych kolejach losów Marianny nic nie wiemy. Przypuszczamy, że pozostała w Modrzu.

Pierwsza żona Michała - Marianna Szymańska, córka Ignacego i Heleny z Nowaków, rodzi mu co najmniej czworo dzieci: córki Władysławę (w 1969 r. mieszkała we Francji) i Jadwigę oraz dwóch synów: Jana i Franciszka. Jan, czeladnik piekarski, żeni się z Małgorzatą, a następnie z Franciszką Nowaczyk, córką Michała i Józefy z domu Wolnej. Natomiast Franciszek zostaje krawcem. W 1931 r. przyjeżdża ze Stęszewa do Poznania. 7.09.1948 wypłynie na pokładzie SS Marine Swallow z portu Bremerhaven w Niemczech do USA. Jako adres docelowy na liście pasażerów poda: 5350 S. Winchester Aveneu w Chicago. W dniu 16.09 z dwiema sztukami bagażu podręcznego przypłynie do Nowego Jorku. W USA osiądzie na stałe i założy rodzinę. Zamieszka w Chicago w stanie Illinois. Jego dzieci to: Sylvia, Arthur i Deborah. Wiemy, że Franciszek już nie żyje, podobnie jak jego syn Arthur - zmarły w wieku 26 lat w San Diego w Kalifornii. Ale wróćmy do rodziców. Michał z żoną, tak jak jego brat Piotr, wyjeżdża na jakiś czas do Recklinghausen w Westfalii, gdzie pracuje jako górnik. Na pewno przebywają tam w 1914 r. Zaraz po powrocie, w 1920 r., umiera nagle w Stęszewie żona Michała, podczas wizyty u któregoś z braci męża. Michał żeni się więc po raz drugi z młodszą prawie o 20 lat Weroniką Nowacką. Mają synów: Feliksa i Bolesława oraz córkę Helenę, urodzonych w Stęszewie. Michał umrze mając 79 lat, a pochowany zostanie wraz z drugą żoną na stęszewskim cmentarzu.

Stanisława wychodzi za Wawrzyńca Fornalika i ma z nim co najmniej dwóch synów: Andrzeja i Józefa, a najprawdopodobniej więcej dzieci. Wiemy, że wraz z rodziną przenosi się do Szramowa koło Brodnicy. Stanisława umrze w Chełmży, a w USC Pokrzydowo weźmie ślub jej syn Józef. Jego wybranką zostanie Helena Gryza. W kampanii wrześniowej 1939 roku Józef walczy jako starszy szeregowiec w toruńskim batalionie balonowym.

O Stanisławie (drugim) wiemy jedynie tyle, że umiera na tyfus w wojskowym lazarecie, jako żołnierz wcielony do armii pruskiej podczas I wojny światowej. Jest wtedy grenadierem 6 Kompanii 9 Kołobrzeskiego Pułku Grenadierów im. Hrabiego Gneisenau (2 Pomorski) i w chwili śmierci ma 34 lata. Pułk ten stacjonował w Stargardzie Szczecińskim.

Najmłodszy syn Tomasza, Marcin, jeszcze jako kawaler również przebywa w Westfalii, w miejscowości Datteln, pracując w kopalni. Po powrocie żeni się w Modrzu z Józefą Majchrzak, córką Stanisława i Józefy z Przyweckich. Z tego związku rodzi się syn Józef. Z naszych informacji wynika, że jest on przedwojennym żołnierzem zawodowym. Żeni się z Józefą Domagalską i zamieszkują w Mosinie, tam również zostaną pochowani. Tymczasem żona Marcina szybko umiera i żeni się on ponownie, z Józefą Ludwiczak, córką Antoniego i Agnieszki z d. Rożek. Mają czwórkę dzieci: Jana, Czesława, Franciszka i Mariannę. Franciszek  zamieszkuje w Ptaszkowie i tam też zostanie pochowany. Zarówno sam Marcin, jak i obie jego żony oraz synowie: Jan i Czesław zostaną pochowani są na starym cmentarzu w Modrzu. Do dziś potomkowie Molendów z gałęzi Tomasza mieszkają w tej wsi. Jest to syn Marianny Szypury z d. Molendy (córki Marcina) - Józef i jego rodzina, którzy pozostali na ojcowiźnie oraz syn Jana Molendy (syna Marcina) - Marian Molenda.

Losy reszty dzieci Tomasza i Franciszki nie są nam znane. Tomasz umiera w 1891 r. w Modrzu. Ma tylko 53 lata.

 

Dzieci Idziego, syna Andrzeja

 

Idzi Molenda i jego żona, Elżbieta z domu Torska, mają dziewięcioro dzieci: Kacpra, Marcina, Mariannę, Józefa (pierwszego), Józefa (drugiego), Michała, Wojciecha - mojego pradziadka, Walentego i najmłodszego Jana. Razem z nimi wychowuje się też najstarszy z nich - Karol Torski, syn Elżbiety.

Marianna umiera w dzieciństwie „z powodu suchot”, a Józef (pierwszy) umiera wkrótce po urodzeniu „z powodu wrodzonej słabości”. Pięcioro pierwszych dzieci rodzi się w Strykowie, gdzie mieszkają rodzice.

Idzi od początku jest komornikiem. Około 1874 r. wraz z rodziną porzuca Strykowo i szuka lepszych zarobków w okolicznych majątkach. Sądząc po śmierci dwójki dzieci w krótkich odstępach czasu musiało mu się wieść w Strykowie bardzo źle… Mimo przeprowadzki do Sapowic wkrótce umiera tam jego syn Józef (drugi), z tej samej przyczyny, co pierwszy. W Sapowicach rodzi się też kolejne dziecko - Michał. Idzi pracuje na folwarku jako parobek.

W 1878 r. przychodzi na świat mój pradziadek - Wojciech, urodzony w pobliskiej Słupi. Zarówno w Sapowicach, jak i w Słupi ciągle nie wiedzie się Idziemu i Elżbiecie najlepiej. Próbują jeszcze w Jeziorkach, gdzie przychodzi na świat Walenty. Właściciel Jeziorek, Niemiec, Severin Dütschke, sprzedaje posiadłość Heinrichowi von Tiedemannowi. Właśnie wtedy Idzi z Elżbietą decydują się zrobić poważniejszy krok: porzucają swoje rodzinne strony na zawsze. W poszukiwaniu lepszych warunków życia, około 1881 roku wyruszają wraz z dziećmi i całym niewielkim dobytkiem do powiatu wągrowieckiego. Zatrzymują się we wsi Rybowo. Tam właśnie umiera ich syn Walenty. W 1885 r. na krótko udają się do pracy na folwarku dominialnym Rąbczyn, na który składają się dziś już nieistniejące wsie: Augustowo i Mrowiniec oraz trzecia: Nowa Wieś. W Augustowie rodzi się ich najmłodsze dziecko - Jan. Właścicielem Rąbczyna jest Wilhelm Dütschke i przypuszczam, że zbieżność nazwiska z byłym właścicielem Jeziorek nie jest przypadkowa.

Pasierb Idziego (syn Elżbiety) - Karol Torski, już pełnoletni, również pracuje w Rąbczynie. Molendowie nie zabawiają tam jednak długo - wkrótce cała rodzina powraca do dominium Rybowo k/Gołańczy. Jeszcze w tym samym 1885 roku Karol żeni się tam ze Stanisławą Orzeł. Rodzi im się trzech synów: Józef, Michał i Wojciech. Tymczasem najstarszy syn Idziego, Kacper, poznaje Franciszkę Idziaszek i w 1888 r. młodzi pobierają się. Kacper zatrudniony jest w majątku Rybowo jako parobek owczarski. W tym samym roku umiera jeden z synów Karola - Michał Torski.

Kacper i Franciszka doczekają się w sumie dziesięciorga dzieci, ale tylko najstarszy - Tomasz, rodzi się jeszcze w powiecie wągrowieckim - w Morakowie.

W 1889 roku, tuż przed narodzinami najmłodszego syna, Karol Torski na pokładzie statku wyrusza w podróż do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Rok później dołącza do niego żona, mieszkająca w tym czasie w Margoninie, gdzie zmarli ich dwaj pozostali synowie: Józef i najmłodszy Wojciech. Stanisława płynie więc sama... Na razie nie wiemy, czy osiedlili się w USA na stałe i jakie były ich dalsze losy. Okazuje się zatem, że to Karol pierwszy opuścił powiat wągrowiecki, szukając chleba aż za oceanem...

W 1892 r. Idzi wraz z rodziną mieszka i pracuje w folwarku Mrowiniec. Właśnie wtedy kolejny jego syn - Marcin, żeni się ze starszą o dziewięć lat Franciszką Wiśniewską, córką Tomasza i Marii z Borowskich. Znamy troje ich dzieci: Jakuba, Wiktorię i Władysławę, które rodzą się w Ludwikowie i Łeknie. Następnie rodzina Marcina przenosi się do Oleszna koło Gołańczy. Tam właśnie umiera w 1941 r. jego żona Franciszka. Bliżej znamy tylko losy Władysławy, która wychodzi za Józefa Łukaszewskiego, syna Kazimierza i Michaliny z Kasprzaków. Pierwsza dwójka ich dzieci rodzi się jeszcze w Olesznie. Następna czwórka już we wsi Lipiny, dokąd przeprowadzają się na stałe w 1926 r. Władysława umrze w 1985 roku, dożywając 83 lat.

Idzi wraz z rodziną przebywa w powiecie wągrowieckim w sumie około dziesięciu lat. Jeszcze w 1892 r., wkrótce po ślubie Marcina, Idzi z Elżbietą i dziećmi przyjeżdżają z Wągrowca przez Barcin do Pakości na Kujawach. W pobliskim Wilkowie (wtedy folwarku kościelnym) znajdują zatrudnienie, a Kacprowi rodzi się syn Jan. W Pakości wreszcie decydują się zatrzymać na stałe. Idzi i jego dorośli synowie zatrudniają się prawdopodobnie dorywczo w niedawno zmodernizowanej cukrowni pakoskiej, która doskonale prosperuje. Kacprowi i Franciszce rodzą się kolejne dzieci: Stanisław, Władysława, Stanisława, Michał, Wiktoria, Władysław i Bronisław. Spośród nich Jan, Stanisław i Stanisława wkrótce umierają. Najmłodszy Józef przychodzi na świat już gdzie indziej… Ale o tym trochę później.

Tymczasem w 1896 r. Michał (syn Idziego) bierze ślub z Franciszką Śnieżewską z Ludwińca. Rodzi im się córka Teresa. Niestety, wkrótce śmierć zabiera mu żonę. Michał z córeczką przenosi się z Pakości do Radłowa. Bardzo szybko poślubia Mariannę Kwiatkowską. Na ślubie świadkami są: jego ojciec Idzi i brat Kacper. Córeczka Michała z pierwszego małżeństwa również wkrótce umiera...

Z drugą żoną ma siedmioro dzieci: Andrzeja, Franciszka, Bronisława, Władysława, Władysławę, Władysława (drugiego) i Józefa. Z tego Władysław (pierwszy) umiera zaraz po urodzeniu. Mieszkają w Radłowie. Prawdopodobnie potomkowie Franciszka ciągle tam żyją, a przynajmniej jeszcze do niedawna.

Pozostali bracia mieszkają w Pakości, w 1903 r. wszyscy przy ul. Vorstadt (Przedmieście). Idzi - pod nr 89a, a Kacper i Wojciech  - pod nr 103. Jak przypuszczamy, na ówczesne Vorstadt składają się dziś: ul. Szkolna + ul. Mieleńska we fragmencie „do pierwszego zakrętu”. Molendowie mieszkali w części, na której obecnie jest początkowy fragment ul. Mieleńskiej (patrząc od ul. Barcińskiej).

A co z moim pradziadkiem Wojciechem? W 1900 r. żeni się z prababcią, Weroniką Ulatowską z Dobieszewic. Z tego małżeństwa przychodzi na świat ośmioro dzieci: Ignacy, Michał, Aniela, Leon, Stefan, Zofia i Stanisława. Cała siódemka rodzi się w Pakości, tylko ósmy, najmłodszy Kazimierz - mój dziadek - rodzi się gdzie indziej. Michał, Zofia i prawdopodobnie Stefan umierają wkrótce po urodzeniu. Z całego rodzeństwa tylko Ignacy i Kazimierz do końca życia mieszkają w Pakości. Aniela przenosi się na stałe do Belgii. Leon początkowo mieszka w Pakości, a po II wojnie światowej przeprowadził się wraz z rodziną do Bydgoszczy. Stanisława wcześnie opuszcza dom rodzinny: w wieku 17 lat wyjeżdża do Poznania. Potem mieszka w Bojanowie, którego położenie między Lesznem a Krobią może wskazywać, że zatrzymuje się u wuja Kacpra Molendy lub kuzyna Tomasza, jego syna. Następnie przeprowadza się do Poznania, gdzie w wieku 19 lat wychodzi za Jana Stachowiaka, z zawodu pomocnika ogrodnika. Stanisława zginie tragicznie, zamordowana 15 kwietnia 1944 r. w hitlerowskim obozie zagłady w Oświęcimiu. Zostanie tam przywieziona 24.07.1943 r. i otrzyma nr 50503. Jakie były dalsze losy jej męża i ewentualnych dzieci - niestety nie wiemy.

 

Dalsze losy potomków Tomasza i Idziego

 

Wróćmy jeszcze do dzieci Antoniny z domu Molendy (córki Tomasza) i Michała Gmerka. Ich najstarsze dziecko -  Marianna dwa razy wychodzi za mąż. Z pierwszego związku z Franciszkiem Worochem ma córkę Zofię. Z drugiego - z Pawłem Reckim - kolejną córkę, Janinę. Po II wojnie światowej przeprowadzi się na Ziemie Odzyskane i osiedli wraz z rodziną w Świeszynie. Michał Gmerek (syn) w 1916 roku zostaje wcielony do wojska pruskiego. W czasie I wojny światowej dostaje się do niewoli francuskiej. We Francji zaciąga się do armii Hallera, z którą przybywa do Polski, a następnie wyrusza dalej - na Kijów (wojna polsko-bolszewicka). Służy w 12 Dywizji Piechoty Kresowej. Zdemobilizowany zostaje w 1921 roku. W 1924 r. Michał żeni się z Pelagią Kasprowiak. Mają trójkę dzieci: Henryka, Edwarda i Ewę. Po ślubie mieszkają w Poznaniu. W latach 1932-35 przenoszą się  do Jeziorek koło Piły, gdzie Michał pracuje jako celnik na ówczesnej granicy polsko-niemieckiej. Po II wojnie światowej Michał z żoną osiedlą się w Bydgoszczy. To tam właśnie urodzą się ich wnukowie, tam umrą i oni sami. Natomiast jego brat Andrzej żeni się z Ludwiką Szóstak i rodzi im się trójka dzieci: Marian, Teodora i Barbara. Andrzej umrze w Luboniu, a pochowany zostanie na cmentarzu w Wirach. Najmłodsza córka Michała i Antoniny Gmerków, Petronela, wychodzi za Kazimierza Krupskiego i ma z nim trójkę dzieci: Stanisława, Kazimierę i Teresę. Oboje umrą w Poznaniu, a pochowani zostaną na cmentarzu na Miłostowie.

 

Tymczasem w Pakości dużo się zmienia.

Najmłodszy syn Idziego, Jan, żeni się z Marianną Stypczyńską. Przychodzi na świat ósemka dzieci: Anna, Czesława, Antoni, Teofil, Edmund, Helena, Kazimierz i Cecylia. Anna nie wychodzi za mąż i do końca życia będzie mieszkać w Pakości. Czesława poślubia Jana Drabika i do II wojny światowej mieszka z rodziną w Pakości. W czasie okupacji, podobnie jak 30 000 innych Polaków z Wielkopolski, rodzina Drabików zostaje przez Niemców wysiedlona do Krakowa. Tam mieszkają już do końca życia. Antoni żeni się z Kazimierą Cierniak. Oboje będą pracować jako sprzedawcy w tym samym sklepie z tekstyliami przy pakoskim rynku i do śmierci mieszkać będą w Pakości. Teofil ma dwie żony: Annę Szełemej, a po jej śmierci Mariannę Lewandowską i mieszka na stałe w Pakości. Edmund ożeni się po II wojnie światowej z Henryką Kliglich i zamieszka w Bydgoszczy, gdzie pracować będzie jako fryzjer przy jednostce wojskowej. Helena umiera wkrótce po urodzeniu „z powodu słabości”. Kazimierz, z zawodu kolejarz, ożeni się z Leokadią Stachowiak. Przeprowadzi się najpierw do Międzyrzecza, a potem do Krzyża Wielkopolskiego, gdzie osiądzie na stałe. Najmłodsza Cecylia wyjdzie za Henryka Tomaszewskiego - murarza. Do śmierci będą mieszkać w Pakości.

Ok. 1912 r. bracia: Kacper, Michał i Wojciech z żonami i dziećmi wyruszają „za chlebem” do Dortmundu (dziś w Niemczech, wtedy podróż odbyła się w ramach jednego państwa).

Pracują ciężko w hucie żelaza. Wojciech jako piecowy zajmuje się ładowaniem do pieców paliwa lub surówki. W Dortmundzie rodzi się mój dziadek Kazimierz, najmłodszy syn Wojciecha i Weroniki. Najstarsza i już dorosła córka Kacpra, Władysława, wychodzi tam za Adama Nowickiego, pierwsza dwójka ich dzieci również tu przychodzi na świat.

Dortmund staje się również miejscem urodzenia najmłodszego syna Kacpra - Józefa oraz syna Michała - również Józefa.

Najprawdopodobniej, bo nie wiemy tego na pewno, Wojciech wraz z rodziną wraca do Pakości najwcześniej.

Możliwe, że przyczyną jest choroba żony Weroniki, która wkrótce (w 1915 r.) umiera „z powodu osłabienia serca”, zostawiając Wojciecha z gromadką małych dzieci. Cztery miesiące później Wojciech żeni się po raz drugi, tym razem z Jadwigą Smarowską, mieszkającą we wsi Góra nad Jeziorem Bronisławskim (koło Kunowa). Ma z nią szóstkę dzieci: Mariannę, bliźniaki: Józefa i Agnieszkę, Helenę, Czesławę oraz Joannę. Marianna i Helena umierają jako dzieci, obie na „puchlinę wodną”. Józef po II wojnie światowej wyjedzie z żoną do Gdańska, gdzie znajdzie pracę jako robotnik w stoczni i osiedli się na stałe.

Michał Molenda z żoną i dziećmi wraca z Dortmundu ok. 1915 r. Nie wiemy, czy jednocześnie z Wojciechem, czy też później. Po powrocie mieszka dalej w Radłowie.

Elżbieta z domu Torska, żona Idziego, umiera w 1917 r. w Pakości „na biegunkę”. Prawdopodobnie był to tyfus lub czerwonka, a na pewno choroba zakaźna, gdyż w tym samym czasie zmarło na nią w mieście sporo osób (źródło: Księga Zgonów parafii św. Bonawentury w Pakości). Idzi umiera również w Pakości, w 1921 r., „ze starości”.

Przed II wojną światową mój pradziadek Wojciech mieszka wraz z drugą żoną i jedenaściorgiem dzieci przy ul. Lipowej w Pakości, wynajmując jedną izbę „u Ankla” - jak mówił dziadek. Natomiast zaraz po wojnie - na „osiedlu” miejskim przy dzisiejszej ul. Radłowskiej, które powstało w 1937 r. Składało się ono z dwóch baraków murowanych, dziś już nieistniejących.

 

Podczas I wojny światowej ginie Jan, syn Kacpra, służący w stopniu muszkietera w 1 Kompanii 42 Pułku Piechoty im. Księcia Moritza von Anhalt-Dessau (5 Pomorski ). Niestety, nie wiemy, gdzie dokładnie poległ. Miał tylko 22 lata ...

Kacper wraz z rodziną wraca z Niemiec dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Wygląda na to, że nie pojawia się już w Pakości. Osiada na stałe w Lesznie. Tam właśnie do dzisiaj mieszka duża gałąź naszej rodziny, z którą niedawno dopiero nawiązaliśmy kontakt.

Tylko córka Kacpra, Władysława Nowicka wraz z mężem i dwójką dzieci wraca w rodzinne strony. Zamieszkuje nie w Pakości, lecz w Bydgoszczy.

Tomasz Molenda, najstarszy syn Kacpra, żeni się z Józefą Witkowską. Jako jedyny z rodziny Kacpra nie wyjeżdża do Niemiec. Rodzi im się piątka dzieci: Stanisław, Jan, Edmund, Leon i Tomasz (syn). Pierwsza trójka w Pakości. Podczas powstania wielkopolskiego Tomasz zgłasza się do obsady posterunków na miasto Pakość i okolice przy komendzie miasta (w okresie od 4 do 8 stycznia 1919 roku) - staje się członkiem Straży Ludowej, a potem Żandarmerii Krajowej byłej Dzielnicy Pruskiej. Tak rozpoczyna się jego kariera policjanta. Po powstaniu Policji Państwowej na kilka lat przenoszą się do Krobi w powiecie gostyńskim, gdzie Tomasz pracuje najpierw jako starszy posterunkowy, potem przodownik policji (odpowiednik wojskowy to sierżant). Być może ten wybór, jeśli w ogóle taki był, miał związek z bliskością Leszna, w którym mieszkał ojciec Tomasza i bracia. Na pewno przebywa w Krobi w latach 1921-1928. Na świat przychodzą tu jego dwaj kolejni synowie: Leon oraz najmłodszy - imiennik ojca - Tomasz. Leon nie pozostał w pamięci rodziny, nie występuje też na fotografiach razem z braćmi - przypuszczamy więc, że umiera w dzieciństwie. 10 września 1928  r. Tomasz (ojciec) z rodziną melduje się na stałe we Fordonie na ul. Bydgoskiej 53. Fordon jest dziś dzielnicą Bydgoszczy, wtedy był niewielkim miasteczkiem. Przypomnijmy, że w samej Bydgoszczy mieszka jego siostra, Władysława Nowicka. W Fordonie Tomasz znajduje zatrudnienie najpierw jako długoletni posterunkowy, a potem komendant miejscowego posterunku policji. Jest osobą szanowaną i znaną w mieście. Jego najmłodszy syn Tomasz w momencie wybuchu II wojny światowej jest za młody, by zostać zmobilizowany. W 1941 roku kończy osiemnaście lat. W nieznany nam bliżej sposób zaciąga się do armii Andersa i walczy w szeregach II Korpusu Polskiego. Tak znajduje się we Włoszech, gdzie w stopniu podporucznika i w mundurze 2 Warszawskiej Dywizji Pancernej, bierze ślub z Włoszką o imieniu Scilla (zdrobnienie od Priscilla?). Do śmierci mieszka w Italii w miejscowości Gambettola w pobliżu Rimini. Obecnie jego żona i syn mieszkają w niedalekiej od Gambettoli miejscowości Forli, a córka - w Pieve Emanuele pod Mediolanem.

 

Kacper zmarł w Lesznie w 1945 r., Wojciech - w Pakości w 1958 r. Najmłodszy z braci - Jan przeżył Wojciecha tylko o rok. Syn Kacpra - Tomasz (ojciec), zmarł we Fordonie w 1943 r. w nieznanych okolicznościach.

Pozwólcie, że zakończymy naszą opowieść właśnie w tym momencie - na praprawnukach naszego protoplasty Jana Molendy z Kotowa. Inaczej historia ta nigdy nie miałaby końca. Tworzą ją przecież losy dziewięciu pokoleń naszego rodu.

Jeżeli możecie, wspomóżcie nas swoją wiedzą w odkrywaniu nieznanych faktów, składających się na dzieje naszej rodziny.

 

 

Opracowała: Lila Molenda                                                                                                                                   Ostatnia aktualizacja: 15.05.2014

 

 

 

 

 

 

 

 

 

źródła:

 

1. Rafał Witkowski, Radosław Schneider „Zarys monografii Junikowa”  Wydawnictwo Pomost, Poznań 2002

2. www.kompaniapakoska.republika.pl

3. Księga adresowa miasta Leszna na 1930 r.

4. Księga adresowa miasta Inowrocław oraz powiatów: inowrocławskiego i strzeleńskiego (z miastami: Gniewkowo, Kruszwica, Strzelno, Mogilno i Pakość 1903 r., str. 220

5. www.denkmalprojekt.org

6. Strona parafii św. Mikołaja w Bydgoszczy-Fordonie

7. Poznańskie cmentarze

8. Listy strat 1914-1918

 

 

W młodości mnie one nie interesowały, bo co mi po tym, co było dawno, jeżeli obchodziła mnie tylko przyszłość. Dzisiaj czytam te pamiętniki chciwie, nauczony jaką wartość mają nazwy miejscowości, zakręty drogi, pagórki i promy na rzece. Jak bardzo trzeba cenić prowincję i dom, i daty, i ślad minionych ludzi.

Czesław Miłosz, „Mój dziadek Zygmunt Kunat”, Wyd. Znak 2001

Copyright © 2009-2017 by Liliana Molenda

Powrót do góry

Projekt i realizacja: Liliana Molenda

REGINA

JAKUB

JAN

 

ANDRZEJ

MARIANNA

Dzieci Jana i Franciszki Molendów

Gałąź Jana Molendy

i Jadwigi z d. Ratajszczak

MAGDALENA

JAN

JAN

JÓZEFA

ANDRZEJ

LUDWIK

 

ANDRZEJ

JAN

WALENTY

MICHAŁ

 

KATARZYNA

AGNIESZKA

JAN

 

Gałąź Jakuba Molendy

i Marianny z d. Stróżyk

JAKUB

TOMASZ

 

IDZI

 

JAN

 

ANDRZEJ

Gałąź Andrzeja Molendy

i Katarzyny z d. Wywias

JAN

 

JAN

MARIANNA

 

ANDRZEJ

Gałąź Andrzeja Molendy

i Katarzyny z d. jankowskiej

MARCIN

KACPER

JAN

JAN

GAŁĄŹ IDZIEGO Molendy

i ELŻBIETY Z D. TORSKIEJ

MICHAŁ

WOJCIECH

 

ANDRZEJ

IDZI